Dlaczego dzwonią do nas ludzie, o których właśnie myślimy

Zdarzyło Ci się to kiedyś? Odbierasz telefon słowami „No cześć, właśnie o Tobie myślałem(am)!” …i do tego nie kłamiesz? Jak to możliwe, że spośród miliardów ludzi, właśnie w tej chwili próbuje skontaktować się z Tobą człowiek, który sekundy temu pojawił się w twojej głowie?

Telepatia. Jak nic.

Chyba że spojrzymy na to z innej perspektywy. Każdy z nas posiada grono znajomych, czyli ludzi, o których możemy potencjalnie myśleć, bo ich po prostu znamy. W powyższym gronie można wyróżnić ograniczony krąg osób, o których myślimy częściej niż o innych – są to nasi bliscy. Łatwo domyślić się, że to właśnie oni będą się z nami komunikować częściej, niż inni. Zatem gdy dwa, odrębne zdarzenia mają miejsce często i cyklicznie, nie trudno o pojawienie się ich zbieżności w czasie – w tym przypadku: zarówno my o kimś pomyślimy, jak i ten ktoś pomyśli o nas, decydując się wykonać telefon. Co jednak, gdy taka sytuacja ma miejsce w odniesieniu do niewidzianego przez nas od lat kuzyna stryjecznego dziadka po kądzieli? Pamiętasz może rachunki prawdopodobieństwa z lekcji matematyki? To, że coś zdarza się naprawdę, naprawdę rzadko, nie znaczy, że nie może zdarzyć się w ogóle.

Ludzie posiadają niesamowitą zdolność zapamiętywania zdarzeń,  które wywołały u nich szczególne zainteresowanie i emocje – dotyczy to sytuacji barwnych, żenujących, smutnych, zabawnych, nieprawdopodobnych, skrajnych czy w inny sposób istotnych dla danej jednostki*. Przez dziesiątki lat potrafimy rozpamiętywać zdanie, które nas zraniło. Doskonale pamiętamy każdy akord zapachu oryginalnej zupy pomidorowej naszej babci. A także – właśnie dlatego sytuację, która ma niski współczynnik prawdopodobieństwa, zapamiętamy dokładniej i na dłużej, niż setki tysięcy razy, gdy o kimś pomyśleliśmy, lecz on do nas nie zadzwonił (czy też zadzwonił, mimo iż my o nim nie myśleliśmy).

Zatem: jeśli wybiórczo (i szczerze mówiąc również w zniekształcony sposób) zapamiętujemy naszą rzeczywistość, logicznie rzecz ujmując: w naszej pamięci stosunek sytuacji zaskakujących do tych zwyczajnych może wzrastać. Równocześnie, dzięki skojarzeniu w czasie i przestrzeni pewnych zjawisk nasz umysł może zrobić „psikusa” podpinając wniosek o ich związku przyczynowo-skutkowym, kreując wrażenie niesamowitości i szczypty magii w naszym życiu oraz, nierzadko, posiadania szczególnej zdolności przyciągania osób czy sytuacji. Do mojego najnowszego przykładu w tej kategorii należy: „Alicja, powiedz mi, dlaczego mam zdolność przyciągania ludzi z zaburzeniami psychicznymi? Za każdym razem, gdy przechodzę koło szpitala TO WŁAŚNIE MNIE musi zaczepić taka osoba!”.

Powyższe można śmiało odnieść do nader popularnej obecnie idei prawa przyciągania, zgodnie z którą nasze cele możemy osiągnąć poprzez myślenie o nich. Bo wiadomo, energia, wizualizacja, przyciąganie, moc sprawcza i tak dalej. W psychologii przypisywanie sobie nadprzyrodzonych zdolności polegających na oddziaływaniu na otoczenie za pomocą myśli nazwano krótko: myśleniem magicznym. Nie chcę Cię martwić, ale poza funkcją redukcji lęku i wzmacniania poczucia siły, ten patent niekoniecznie przydaje się w życiu.

Równocześnie sytuacje mające służyć uwiarygodnieniu prawa przyciągania można uzasadnić za pomocą innych, bardziej racjonalnych koncepcji. Poza selektywnością zapamiętywania i uwagi można przywołać chociażby zjawisko samospełniającego się proroctwa. Zgodnie z nim zachowujemy się w sposób odpowiadający naszym wyobrażeniom, nierzadko bezwiednie urzeczywistniając swoje pragnienia lub obawy. Zatem jeśli systematyczne myślenie o swoich celach, robienie tablic z wizualizacją i tym podobne czynności wzmacniają twoją motywację, ułatwiają planowanie poszczególnych kroków oraz podejmowanie faktycznych działań w celu ich realizacji – śmiało, rób to, co Ci pomaga i ułatwia życie. Jednak czy liczyłabym na to, że po 500-tysięcznym razie, gdy naprawdę intensywnie pomyślę o posiadaniu nowego modelu Rolexa, pojawi się on na moim nadgarstku? – przyznam, że nie. Nie mówię, że to niemożliwe, ale szanse są drastycznie mniejsze w porównaniu do obrania aktywnej postawy realizacji swoich marzeń.

 

* pomijając sytuacje o naprawdę wysokim natężeniu emocjonalnym
– wtedy może stać się odwrotnie i powstać tzw. „dziura” w pamięci

 

Źródła:

Aronson, E., Wilson, T.D., Akert, R.M. (1997). Psychologia społeczna – serce i umysł. Poznań: Zysk i S-ka.

Maruszewski, T. (2001). Psychologia poznania. Gdańsk: GWP.

Samochowiec, A., Wojciechowski, B., Samochowiec, J. (2004). Rola myślenia magicznego w obronie przed lękiem. Psychiatria, 1(1), 17-22.

Dodaj komentarz