Lobotomia – czego uczy nas historia?

Lobotomia, w ciągu swojej historii nazywana cudownym lekiem, praniem mózgu, przejęciem kontroli, biomedycznym progresem, biomedyczną ignorancją, kastracją, zabójstwem, terapeutycznym aktem odwagi, spiskiem komunistycznym, mizoginicznym czy rasistowskim, lekcją, horrorem oraz oswobodzeniem, oznacza ni mniej, ni więcej, chirurgiczne odcięcie kory przedczołowej (tego, znajdującego się za Twoim czołem, najbardziej wysuniętego do przodu fragmentu mózgu) od reszty mózgowia.

 

Po co ktoś miałby to robić?

Lobotomia rozwinęła się w latach 30. XX wieku. Początkowo stosowano ją w wąskim zakresie: w celu zmiany stanu emocjonalnego i zachowania pacjentów zmagających się z ciężkimi postaciami schizofrenii. Jednak, jak większość chwytliwych metod, nie potrzebowała zbyt wiele czasu, by stać się receptą na całe zło. Zaczęto aplikować ją do szerokiej gamy zaburzeń psychicznych, tj. depresja, zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, chroniczny ból, choroba alkoholowa, przypadki seksualnych i kryminalnych przestępców – a że mówimy głównie o pierwszej połowie XX wieku, nie trudno wyobrazić sobie, że swoim działaniem objęła także przypadki osób, które w dzisiejszych warunkach uznajemy za normę – pierwszy z brzegu przykład: homoseksualizm i masturbacja.

(Jeśli właśnie coś jesz lub pijesz – połknij i zrób sobie krótką przerwę). Techniki wykonywania tegoż zabiegu ulegały zmianom – od wywiercania dziury w górnej części czaszki i przecinania lub wypalania etanolem włókien łączących płat czołowy ze wzgórzem, po nowatorskie wbijanie pręta przez oczodoły i robienie kogla-mogla ze znajdującej się tamże tkanki mózgowej. (Uprzedzałam).

Ogólnym założeniem było stępienie gwałtownych emocji u osób z zaburzeniami psychicznymi. Realizowano to przez posłużenie się prostym przełożeniem lokalizacji anatomicznej na jej funkcjonalne rezultaty*. Jeśli płaty czołowe i ich połączenie ze wzgórzem uważano za czynniki przetwarzające emocjonalny komponent chorób psychicznych, logicznym było, że ucięcie włókien łączących je lub usunięcie części samych płatów zmodyfikuje niepożądane objawy.

Wprowadzenie w życie powyższej koncepcji zaowocowało przyznaniem w 1949 roku Nagrody Nobla Egasowi Monizowi – punktowi zapalnemu całej tej historii**.

Proponowane przez niego rozwiązanie w teorii mogłoby mieć sens, zważywszy, że część kory czołowej jest powiązana ze strukturami układu limbicznego (m.in. wspomnianym wyżej wzgórzem), zaangażowanymi w regulację zachowania emocjonalnego i motywacyjnego. Niefortunnym zbiegiem okoliczności okazuje się jednak, że w przypadku schizofrenii (pierwotnej grupy docelowej lobotomii) aktywność płatów czołowych i tak jest obniżona. Wykonując w takiej sytuacji lobotomię, potocznie rzecz ujmując, dokopujemy leżącemu. Nie zapominajmy też o tym, że kora przedczołowa pełni wiele dodatkowych ról.

 

Kora przedczołowa

Obecnie, pomijając regulację emocji, kora przedczołowa rozsławiona jest przez wspieranie funkcji zarządzających. Funkcje wykonawcze, bo o nich mowa, są niczym liderzy próbujący zapanować nad zespołem (innymi funkcjami poznawczymi) w trakcie skomplikowanej pracy. Dowodzą, planują i organizują, wydzielają zadania, kontrolują postępy, wychwytują błędy, w razie potrzeby wprowadzają korektę, a gdy ktoś w miejscu pracy zaczyna jeść kanapkę z makrelą – powstrzymują tego typu zachowania niepożądane.

To, że poprawnie wykonujesz czynności składające się na zrobienie herbaty (nastawienie wody, wyciągnięcie kubka, nasypanie liści, zalanie odpowiednio gorącą wodą, zaczekanie aż…. No dobra, prawdopodobnie znasz etapy parzenia herbaty) zawdzięczasz właśnie funkcjom wykonawczym. Tak naprawdę pomagają Ci one w wykonywaniu wszelakich, zwłaszcza złożonych, zadań – właśnie dlatego, że są nierozerwalną częścią realizacji pozostałych funkcji poznawczych.

Wychodząc z tego punktu: odcinając miejsce szczególnie utożsamiane z funkcjonowaniem emocjonalnym i osobowością oraz z funkcjami wykonawczymi, biorącymi udział w wykonaniu różnorodnych czynności –spróbujmy tak na chłopski rozum – no musi pojawić się spore prawdopodobieństwo możliwości zaobserwowania zaburzeń funkcjonowania w niemal każdej sytuacji życia.

 

Powikłania

Terapeutyczne skutki lobotomii są niekiedy dramatyczne, często wątpliwe i okazjonalnie tragiczne.*** – Frank i Kolb, 1950

Z biegiem czasu narracja otaczająca lobotomię faktycznie uległa zmianie a obserwowane efekty zaczęto śmielej raportować jako przypadki powikłań. Należały do nich: apatia, utrata zdolności do wyrażania emocji, oceny bieżącej sytuacji i możliwych skutków swoich działań, utrata zdolności do planowania i podejmowania inicjatywy, sztywność poznawcza, zaburzenia pamięci operacyjnej oraz wzmożona podatność na rozproszenie uwagi. Po operacji mogły wystąpić zachowania impulsywne i utrata hamulców, objawiające się np. rozhamowaniem zachowań seksualnych i nieprzestrzeganiem zasad społecznych.

Nie wspominając o ryzykach natury biologicznej, mogących wystąpić w przypadku każdej tak poważnej operacji (szczególnie wykonywanej w warunkach pozbawionych sterylności, jak pokoje hotelowe – tak, miało to miejsce). W odniesieniu do lobotomii śmiertelność sięgała 6%, przytaczając najpoważniejszą z możliwości.

Obserwacja rosnącej ilości poszkodowanych i rozwój nauki, w tym pojawienie się skutecznych leków przeciwpsychotycznych, pozwoliły na zniesienie wykonywania omawianego zabiegu.

Pierwszym krajem, w którym zakazano lobotomii, niespodziewanie był – już w 1950r. – Związek Radziecki. W rozporządzeniu Ministerstwa Zdrowia ZSRR stwierdzono, że „metoda ta jest przeciwna zasadom humanizmu” i że „zmienia chorego psychicznie w idiotę”. Podejście zdroworozsądkowe, acz zadziwiające, jak na kraj znany z nadużyć w psychiatrii. – Lass, Sławek, Sitek, 2012

Niestety, do czasu aż w wielu innych państwach procedurę uznano za nielegalną, zdążono okaleczyć dziesiątki (na pograniczu z setką) tysięcy ludzi.

 

Czego uczy nas ta historia?

Chirurdzy to potwory? Z dostępnej dokumentacji wynika, że bynajmniej nie robili tego z bestialskich pobudek. Ich celem było ulżenie w cierpieniu osobom chorym i ich otoczeniu. Wykonując zabiegi, zarówno oni, jak i ogół społeczeństwa, byli przekonani o skuteczności metody i jej leczniczym charakterze. Zawiodła raczej dysproporcja między dostępną natenczas ilością informacji, inwazyjnością zabiegu i odniesieniem do określonych schorzeń.

Współcześnie hołduje się zasadzie, że jedne badania (szczególnie wykonane na innym gatunku zwierząt – w przypadku lobotomii były to szympansy) niczego nie wyrokują. Potrzeba ich krocie, by z jak największą rzetelnością móc wykazać pewną zależność. Między innymi dlatego wciąż nie ma jednoznacznych odpowiedzi na, zdawałoby się, proste pytania, a potwierdzanie czy obalanie czegokolwiek zajmuje więcej czasu, niż byśmy tego oczekiwali. Wraz z postępem wprowadzono także większą ilość obostrzeń i środków ostrożności, które w ramach prowadzenia badań 80 lat temu nie były zwyczajowo praktykowane. Zarówno naukowcy, ustawodawcy, jak i osoby wykonujące poszczególne usługi chcą mieć pewność nie tylko skuteczności, ale i bezpieczeństwa wprowadzanych do szerszego obiegu metod.

 

*Obecnie odchodzi się od tego poglądu. Mózgowie jest dynamicznym zespołem naczyń połączonych, zatem nie można jednoznacznie umiejscowić poszczególnych funkcji. Możemy powiedzieć, że jakiś obszar bierze większy lub mniejszy udział w określonym procesie mózgowym, ale nie jest to przełożenie 1:1 struktury do funkcji.

**Trochę mi zajęło wymyślenie jak nazwać pana Moniza, zważywszy, że ani nie był pierwszą osobą wykonującą tego typu zabieg na ludziach – byli to Burckhardt w 1888r. i Pussepp w 1900r., ale natenczas nikt nie chciał ich słuchać; ani nie wykonywał lobotomii osobiście – robił to jego kompan Lima; ani nie rozpropagował metody na szerszą skalę – zrobili to Freeman i Watts.

*** oryginał: The therapeutic results of lobotomy are sometimes dramatic, often equivocal, and occasionally tragic.

 

Źródła:

Banay, R.S., Davidoff, L. (1942). Apparent recovery of a sex psychopath after lobotomy. Journal of Criminal Psychopathology, 4, 59–66.

Egas Moniz w: https://www.nobelprize.org

Frank, L.M., Kolb, L.C. (1950). Indications for and complications of prefrontal lobotomy. The Medical Clinics of North America, 34(4), 1043-1051.

Jodzio, K., Biechowska, D., Szurowska, E., Gąsiecki, D. (2012). Profilowa analiza dysfunkcji wykonawczych w diagnostyce neuropsychologicznej u osób po udarze mózgu. Roczniki Psychologiczne, 15(3), 83-100.

Johnson, J. (2014). American Lobotomy: A Rhetorical History. Ann Arbor: University of Michigan Press.

Kalat, J.W. (2006). Biologiczne podstawy psychologii. Warszawa: Wydawnictwo naukowe PWN.

Kucharski, A. (1984). History of frontal lobotomy in the United States, 1935-1955. Neurosurgery, 14(6), 765-772.

Lass, P., Sławek, J., Sitek, E. (2012). Egas Moniz: geniusz, pechowiec czy pomyłka Komitetu Noblowskiego? Neurologia i Neurochirurgia Polska, 46(1), 96-103.

Vetulani, J. (2010). Czy skalpelem można leczyć duszę? Czyli przyszłość psychiatrii z perspektywy biologa. Wszechświat, 111(1), 22-31.

Dodaj komentarz