„Piramida? Jaka piramida?” – Maslow

Spotkałeś się kiedyś z krążącymi w Internecie motywacyjnymi słowami Gandhiego: Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. Później wygrywasz? Albo z cytatem Marilyn Monroe, że jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorsza, pewnym jest, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza? W rzeczywistości brak dowodów, by te słowa kiedykolwiek padły z ich ust. Niemniej stopień zakorzenienia powyższych w opinii publicznej stał się dowodem ich słuszności. Przytoczony fenomen można nierzadko zaobserwować na gruncie nauk – gdy autorytetowi zostają przypisane słowa, których nigdy nie wypowiedział lub stworzona przez niego teoria zostaje opacznie zinterpretowana, tracąc swój pierwotny wydźwięk. Dodajmy do tego stosowne zwielokrotnienie, by całość finalnie stała się „prawdą”. W analogiczny sposób rozpowszechniła się klasyczna teoria „piramidy Maslowa”, która w tradycyjnym rozumieniu wygląda mniej-więcej tak:

Są potrzeby niższego rzędu (podstawowe, niedoboru) i potrzeby wyższego rzędu (wzrostu). Na podstawowe składają się kolejno: fizjologiczne, bezpieczeństwa, przynależności i szacunku, po czym wchodzimy na poziom wyższy, de facto tożsamy z samorealizacją. Jeśli chcesz dążyć do samorealizacji, musisz najpierw przejść przez podstawy. Choć oczywiście nie ma obowiązku pięcia się na sam szczyt. Całość funkcjonuje trochę na zasadzie gry w LOL’a: im więcej czasu na nią poświęcasz i lepiej sobie radzisz, tym więcej zdobywasz punktów, nagród i awansów na kolejne poziomy, które zapewniają Ci więcej możliwości. Jasne, łatwe i przyjemne? No raczej.

Całość prezentuje się jeszcze schludniej, gdy podeprzemy ją wizualizacją:

Ryc.1: opracowanie własne przy użyciu wyszukiwarki Google oraz programu do zaawansowanej obróbki graficznej Paint

To by było na tyle w kontekście roku 2020.
Udajmy się jednak w podróż do 1943…

Po wielu latach pracy naukowej i zdobyciu rozległej sieci kontaktów Abraham Maslow konstruuje całkiem zgrabną teorię. Teorię mającą na celu, w sposób nieco uproszczony, zasymilować nader zróżnicowane, panujące wówczas poglądy dotyczące motywacji. Odnosi się zatem do pragmatycznego punktu widzenia Jamesa i Deweya, dodaje szczyptę Gelstaltu Wertheimera i Goldsteina, a wraz z poglądami Freuda oraz Adlera całokształt jawi się następująco:

Wyróżnione zostały główne grupy potrzeb: fizjologiczne, bezpieczeństwa, miłości, szacunku oraz samoaktualizacji. Póki co się zgadza. Wszystkie z powyższych jednak autor nazywa „podstawowymi”. Pojęcia „potrzeb wyższych” używa umownie, najprawdopodobniej w celu wprowadzenia porządku w narracji oraz nakreślenia względnej hierarchii. Dlaczego względnej?

Pomijając fakt, że Maslow w swoich opracowaniach nigdy nie użył słowa „piramida”… Wypowiedział się jednak, że jego teoretyczna dyskusja może wprowadzać mylne wrażenie, że wyróżnione pięć potrzeb pozostaje w relacjach schodkowych, w myśl zasady: wszystko albo nic. Faktycznie, w jego opracowaniu, poza określeniami potrzeb „niższych” i „wyższych”, można znaleźć sformułowania pokroju: Gdy jedna potrzeba jest zaspokojona, pojawia się następna oraz, że potrzeby ludzkie są zorganizowane w sposób hierarchiczny. Tego typu stwierdzenia mogą sugerować, że dana potrzeba musi zostać zaspokojona w 100%, zanim na prowadzenie wysunie się kolejna, a także, że istnieje jeden właściwy wszystkim porządek dominacji potrzeb.

W rzeczywistości większość z nas jest jednocześnie częściowo zadowolona i niezadowolona ze wszystkich swoich potrzeb. Bardziej realistyczny opis mechanizmu motywacji bazowałby na zmniejszaniu odsetka satysfakcji wraz z kolejnymi poziomami. Na przykład Pan XY może zaspokajać 85% swoich potrzeb fizjologicznych, 70% bezpieczeństwa, 50% miłości, 35% szacunku i 10% samorealizacji. Czyli nie chodzi o wbijanie lvl’ów, a o pewną umowną relację potrzeb wobec siebie. Nie musimy w pełni zaspokoić jednej z nich, nim zaczniemy zaspokajać następne. Ich realizacja odbywa się równolegle. Jedynie stopień zaspokojenia potrzeby „wyższej” zależy od stopnia zaspokojenia „niższej”.

A co ze wspomnianym wyżej uniwersalnym porządkiem? Po pierwsze: grupy potrzeb, zwykle izolowane, mogą stanowić „kanały” dla pozostałych pragnień, np. osoba, która jest głodna, może w rzeczywistości bardziej potrzebować poczucia komfortu lub zależności, niż określonych mikro- czy makroelementów, albo na odwrót: potrzebę głodu może zaspokoić realizacją innych aktywności, np. wypiciem wody czy paleniem papierosów*. Równocześnie istnieje wiele sytuacji, gdy omawiany porządek może zostać całkowicie zachwiany. I tak, potrzeba kreowania pozytywnej samooceny może przeważyć nad potrzebą miłości, kreatywność i pęd twórczy przysłonić inne dziedziny życia, można zostać męczennikiem narodu, stawiając wyznawane idee ponad wszystko inne lub, na odwrót: uplasować prywatne aspiracje i standardy na tak bazowym poziomie, że satysfakcja życiowa zostaje w pełni zapewniona dzięki zaspokojeniu potrzeb fizjologicznych. W powyższym kontekście warto zaznaczyć fakt, że omawiana teoria powstała w oparciu o określoną reprezentację: zdrowych, białych, wykształconych Amerykanów XX wieku. Należy zatem zachować ostrożność przed generalizacją jej na osoby o odmiennym podłożu kulturowym (np. kolektywistyczne kraje Azji), na różniące się specyfiką okresy historyczne lub sytuacje wyjątkowe (tj. wyprawy himalaistów), które to mają szansę charakteryzować się odmienną hierarchią podstawowych potrzeb.

*przykład zaczerpnięty z pierwszej połowy XX wieku, gdy to niepopularną opinią był fakt, że stosowanie używek pociąga za sobą poważne konsekwencje zdrowotne

Więcej o teorii u źródła:
Maslow, A. H. (1943). A Theory of Human Motivation. Psychological Review, 50, 370-396.

Dodaj komentarz